Ważnna InformacjaSzanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.
[x] zamknij
zamknij i nie pokazuj tego komunikatu ponownie [x]

Nasi partnerzy

JESIENNA KAMIENICA

Przed ostatnim weekendem Tomek rzucił pomysł nie do odrzucenia.

 

 
 
 
 

Płyniemy Kamienicę z ekipą E-kajakową.

Nie trzeba było mnie długo namawiać. Już tak długo nie widziałem się z pływającymi chłopakami i dziewczynami z Bytowa, że nie mógłbym się tam nie pokazać.

Nieszczęśliwie mieliśmy akurat zmianę czasu w dniu spływu, a ten najważniejszy budzik dzwonił jeszcze według starego czasu.

Paking lista i gazu......

Ha. Nic z tego, nie spóźnimy się. Tomka cytryna unosiła się nad drogą niczym wóz z Back to the future:)

Dotarliśmy na czas.

 

Krzychu czekał już na starcie, chwilę po nas dojechała Monika. Wkrótce pokazał się też niezawodny Traffic z przyczepą i resztą bandy: Andrzejem, Grześkiem, Marcinem. Standardowo większość płynęła na Eskimo. Ja zabrałem do testów nóweczkę Daggera

 a Tomi złapał pachnącego świerzością RTM-a. Stan wody nie napawał optymizmem. Mogło być jej tak z 20cm więcej pod wiosłem. Czasem wiosło służyło jako kij-odpychacz. Daliśmy jednak radę. Pooglądaliśmy sobie piękną złotą jesień z pokładów naszych łodek.

Stałym punktem programu były też skoki z "małej krokwi". Nawisu ziemnego, który kilka lat temu wypatrzyłem podczas postoju na si-ku. Od tego czasu nie ma opcji żeby do spływu na tym odcinku nie włączyć skoków w różnych konfiguracjach: zjazd przodem, tyłem, bez wiosła, synchrony itp. Nastepnym razem skoczę bez kajaka;)

Po wygłupach na skoczni Krzychu zademonstrował nowe ciuchy od Palma. Taplał się w wodzie jak żaba. O dziwo był pod spodem całkiem suchy. Co skłoniło nas do zakupu w/w kompletów na zimowy Bałtyk.

Cały spływik skończyliśmy ogniskiem, kiełbaskami i herbatą z imbirem.

Było warto popływać i spotkać się ze znajomymi.

 

PS nie warto było zapłacić mandatu za prędkość w drodze powrotnej....

 

Konrad